środa, 22 maja 2013

Rozdział II

-Wesołych Głodowych Igrzysk i niech los zawsze wam sprzyja!-mówi burmistrz na koniec swojego przemówienia.
W ogóle go nie słuchałam i tak co roku mówi to samo, o tym dlaczego organizowane są igrzyska. Amelia łapie nas za ręce i wprowadza do Pałacu Sprawiedliwości. Tam strażnicy kierują mnie i Mika do oddzielnych pokoi. Drzwi zamykają się. Znajduję sie w luksusowym pomieszczeniu. Kanapa z aksamitu, piękne stoły. Pokój jest bardziej luksusowy niż nasz dom w Wiosce Zwycięsców. Rok temu byłam w identycznym pomieszczeniu, gdy żegnałam się z bratem. Siadam na łóżku, a chwilę później do pokoju wchodzi mama z Tomem.
-Macie 5 minut-mówi srogim głosem strażnik pokoju.
Tom przytula się do mnie.
-Nie martw się, będzie dobrze, żyjecie teraz w bogactwie na pewno nie zabraknie wam jedzenia-mówię do brata.
-Postaraj się, spróbuj wrócić do domu, tak jak Jack-mówi błagalnym tonem Tom.
-Obiecuję.
Wstaje i podchodzę do matki.
-Będzie dobrze, dbaj o Toma. Nie płacz, tylko nie płacz-widzę jak do oczy matki napływają łzy.
-Czas minął-oznajmia szorstkim głosem strażnik.
-Poradzisz sobie, wierzymy w ciebie. Kochamy cię-mówią razem mama i Tom.
-Ja też was kocham-mówię, ale raczej już tego nie słyszą, bo drzwi zamykają się z hukiem.
Chwilę później do pokoju wchodzi Ashley. 
-Słuchaj, wiem, że jest ci ciężko, bo w końcu jedziesz na igrzyska z Mikiem, ale wiesz dobrze dlaczego on się zgłosił. Chce cie chronić i nie chciał, abyś walczyła na arenie z bratem-mówi Ashley
-Oh, w obec tego będę musiała walczyć z kimś z kim sie spotykam i szczerze kocham-mówię zatrzymując łzy.
Ashley wzycha. Wyjmuje z kieszeniu swojej sukienki małą perełkę.
-To dla ciebie, niech przypomina ci, że w ciebie wierzymy i chronimy na odległość-mówi Ashley.
-Dziekuje-przytulam ją.
Cwilę później wchodzi strażnik i mówi, że już pora. Ashley wychodzi.
Amelia wchodzi do pokoju i mówi, iż czas udać się do pociągu. Za nią stoi Mike. Wchodzimy do samochodu, jeszcze nigdy nie miałam okazji czymś takim jechać. Przed pociągiem roi się od kamer i mieszkańców. Chwilę jeszcze stoimy i czekamy, aż kamery nasycą się naszym widokiem. Później wsiadamy do pociągu. Jest jeszcze nowocześniejszy od pokoju w pałacu. 
-Za 3 godziny będzie kolacja, tam-wskazuje lewą stronę-są wasze pokoje. Możecie ubrac się w co tylko chcecie, wszystko jest do waszej dyspozycji. 
Idę z Mikiem w stronę naszych pokoi. 
-Mike...Nie powinieneneś tego robić
-Wolałaś stoczyć walkę z własnym bratem?
-Nie! Ale wcale nie będzie mi łatwiej stoczyc jej z tobą!
-Już dawno sobie obiecałem, że jeśli cię wylosują do Igrzysk, to zgłoszę się na ochotnika. Nie ważne czy wybraliby twojego brata czy kogoś innego. Zgłosiłem się bo chcę cię chronić i zrobię wszystko byś wróciła do domu-mówi Mike.
Wchodzimy do mojego pokoju, jest duży. Siadamy na łóżku i w objęciach zasypiamy.
Budzi nas mój brat. Widzę go pierwszy raz od dożynek. Wiem już, że będzie traktował mnie jak trybutkę, a nie siostrę, mu też nie jest łatwo. 
-Chodźcie, czas na kolację-mówi Jack.
Zaspani wędrujemy do jadalni. Stół jest cały zasłany różnymi posiłkami. Po powrocie z igrzysk, Jack opowiadał mi, że nieźle tam karmią, ale nie miałam pojęcia, że aż tak!
Nakładam sobie na talerz makaron z małymi kulkami mięska. Nigdy nie jadłam czegoś takiego. Do szklanki nalewam sobie soku, chyba z truskawek. Raz w życiu jadłam takie owoce. To było na święta. Są słodkie i smaczne. Sok smakuje troche inaczej, ale i tak jest wyśmienity. 
-To co, wszyscy zjedli, może obejrzymy relację ze wszystkich dożynek?-proponuje Jack.
Idziemy za nim na kanapę.
Na ekranie pojawia się godło Kapitolu. Najpierw widzimy dożynki w pierwszym dystrykcie. Wylosowana zostaje dziewczyna, która nazywa się Ally. Ma rude, długie włosy, jest wysoka i silna. Chłopak z jej dystryktu ma na imię Hennry, zadowolony zmierza na scenę. Jest silny i wysoki. W drugim dystrykcie wylosowana zostaje dziewczyna o brązowych włosach, jest wysoka i umięśniona, chłopak w jej dystrykcie ma chyba ze 2 metry i blond włosy. Potem widzę jak mnie wylosowują. Jestem zagubiona i przestraszona, szybko jednak udało mi się zmienić w nic nie czułą dziewczynę. Potem losuja Tom'a, widzę swoją zaskoczoną minę na ekranie, chwile później Mike zgłasza się na ochotnika. Z innych dystryktów zapamiętuję jeszcze przestraszoną dziewczynkę z 6 dystryktu, silny chłopak z 8 dystryktu, w jego oczach widzę szaleńczą rządzę mordu. Reszta trybutów niespycjalnie przypada mi w pamięć. Jack i tak kazał nam zapamietać tych z 1 i 2. 
-Ci z 1 i 2 są silni. Będziecie musieli im pokazać na co was stać, aby wzieli was do sojuszu. Teraz idźcie spać, jutro pogadamy o waszych umiejętnościach.
Śpimy u mnie w pokoju, jesteśmy wtuleni w siebie. Co jakiś czas zasypiam, ale po chwili budzę się z wrzaskiem. Mike długo mnie uspokaja. 
Nad ranem udaje mi się zasnąć. Pamietam, że śni mi się trybutka z dwójki, chce mnie dorwać i zabić. W końcu jej się udaje, wbija mi oszczep w głowę.

1 komentarz:

  1. O rany świetny rozdział, aczkolwiek mógłby być dłużczy. Kocham tego bloga i pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń