Plaża, morze. Kocham to miejsce, tam zawsze byłam szczęśliwa. Kiedy tata umarł, to ja i Jack zostaliśmy żywicielami. Wybieraliśmy sie na taką jedna małą plażę. Wszelkie łowienie ryb na własną korzyść było zakazane i karane śmiercią. Ojciec zanim zmarł zdąrzył nam pokazać sekretne miejsce, o którym wiedzieli nieliczni. Aby się tam dostać trzebabyło przejść przez lasek. Gdy się z niego wychodziło znajdowałeś się na plaży. Potem należało popłynąć w prawo. Po ok. 15 minutach dopływało się do małej wysepki. Kręciło się tam dużo ryb i było płytko, więc miejsce to było wymarzone.
Pewnego dnia udałam sie tam sama, bez Jack'a. Położyłam się na piasku i myślała. W pewnym momencie usłyszałam szyjeś kroki. Od razu zerwałam się z miejsca. To na pewno strażnik pokoju - myślę - przyszedł by mnie ukarać.
- Nie powinnaś tu przebywać, mogą cię za to zabić - oznajmił nieznajomy głos.
To nie był strażnik, bo głos brzmiał nastoletnio, ale nie dorosło. Należał do chłopca.
Odwracam się w jego kierunku, był wysoki, miał krótkie blond włosy, a w ręku trzymał noże.
- Tak samo i ciebie - mówię do chłopaka.
- Nazywam się Mike, mam 13 lat i wiem, jak się ukryć, a ty leżąc tutaj, zwracasz na siebie uwagę. A tak w ogóle jak się nazywasz? - pyta mnie Mike.
- Lena - burczę
- Ile masz lat, 12, może tyle ile ja... - rozmyśla na głos chłopak.
- 11 - mówię
- Co tutaj tak w ogóle robisz? Opalsz się? - pyta ze śmiechem
- Nie. Łowię - znowu burczę
- Taa, i co złowiłaś już coś?
Wtedy wyciągam z worka 2 ryby. Chłopak unosi brwi z uznaniem.
- Czym je złowiłaś? - pyta.
- Trójzębem mojego taty. Kiedyś należał do niego - mówię.
Od tamtej chwili codzinnie spotykamy się na tajemniczej plaży. Kiedy nadchodzi czas moich pierwszych dożynek, Mike mnie wspiera. Jest wtedy bardzo wysoki, być może wyższy od tych co mają 18 lat, a ma 14. Kiedy mam 13 lat, a on 15 miedzy nami zaczyna dziać się cos więcej, jest to jakieś wyjątkowe uczucie. Pewnego dnia pływamy razem w morzu, wygłupiamy się i w pewnej chwili nasze wargi stykają się. Czuje się wspaniale. Nigdy nie całowałam chłopaka, ale to co się wtedy czuje jest niesamowite i niezapomniane. Jesteśmy coraz bliżej siebie, wspieramy się przed dożynkami, spędzamy wiele czasu.
Budzę się rano wyspana i zadowolona. Byłam wtedy taka szczęśliwa, a teraz być może oboje umrzemy...
- Spałaś jak szczęśliwe dziecko. - mówi Mike
- Tak, byłam szczęśliwa. - mówię.
- Co ci się śniło? - pyta.
- Plaża, nasz czwarty dystrykt. To jak cie poznałam. Pamiętam jaki miły dla mnie wtedy byłeś - mówię sarkastycznie.
- No wiesz, położyłaś się na widoku - usprawiedliwia się Mike.
- A tak w ogóle, czemu chciałeś spędzać ze mną czas. Byłam 2 lata młodsza - mówię do Mika.
- Wiesz, mieliśmy takie same zajęcia. Łowiliśmy dla rodzin. Poza tym twój brat był moim kumplem, więc musiałm cie widywać - śmieje się Mike.
- Pewnie w ogóle mnie nie lubiłeś - myślę głośno.
- W ogóle cie wtedy nie znałem. Ale z czasem naprawdę cie polubiłem.
Zastanwaim się jak dzięki Mikowi moje życie sie zmieniło. On sprawiał, że czułam się szczęśliwa i zapominałam o tym, w jakich czasach żyjemy.
Wstaję i wędruje do swojego pokoju. Biorę szybki prysznic i ubieram się w strój, któy leży na moim łóżku. Jest to granatowy kostium spycjalnie przygotowany na treningi. Wychodzę z pokoju i kieruję się do jadlani. Tam czeka już na mnie Jack, Amelia i Mike.
Nakładam sobie na talerz grzanki z serem i piję sok. Gdy wszyscy kończymy posiłek Jack zabiera głos.
- Dziś pierwszy trening. Wykorzystajcie czas na ćwiczenia z bronią. Zainteresujcie sobą trybutów z jedynki i dwójki, jeśli dobrze pójdzie to do obiadu powinniście być w sojuszu - oznajmia nam Jack.
Cwilę później podchodzi do nas Amelia z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Czas ruszać do ośrodka treningowego.
Wsiadamy do windy i jedziemy pod ziemię. W sali jest już większość trybutów. Czuję, jak ktoś przykleja mi coś do pleców. Po chwili zauważma, że jest to kartka z numerem mojego dystryktu. Podchodzę z Mikiem do grupki trybutów. Bardzo młoda kobieta o imieniu Atala zaczyna objaśniac nam zasady.
- Możecie kożystać ze wszystkich tutaj rzeczy. Nie wdajecie się w bujki z innymi trynutami. Ćwiczycie z naszymi asystentami. Radzę wam poduczyć sie wszystkich tutaj rzeczy, nawet rozpalania ogniska - Atala kończy i pozwala nam się przemieszczać po sali.
- Od czego zaczniemy? - pyta mnie Mike.
- Może pójdziemy do stanowiska z trózębami? - sugeruję.
Mike się zgadza. Podchodzimy do stanowiska, ale trener od razu widzi, że ta broń nie jest nam obca. Po chwili odchodzi i pozwala nam swobodnie używać trójzębu. Nie mamy z tym najmniejszego problemu. W końcu od kilku lat używamy tego typu broni. Kontem oka zauważam jak trybutka z dwójki nam się przygląda.
Niech zobaczy co umiemy - myślę.
Po kilku chwilach udajemy sie dostanowiska z łukami i uczymy się jak celnie z nich strzelać. Na początku nie idzie mi wspaniale, ale później opanowuję to do prawie perfekcji. Do przerwy na obiad mamy już w większości wszystko opanowane. Jest to na pewno zasługa tego, że od 12 roku życia trenowani byliśmy w domu.
- Czas na obiad. Zapraszam wszystkich trybutów do jadalni - oznajmia Atala z głośników.
Wszyscy trybuci jedzą w jednym pomieszczeniu. Podchodzę do okienka i biorę swoją porcje jedzenia. Mamy naleśniki z konfiturami.
- Ej! Mike, Lena, chodźcie, usiądźcie z nami - słyszę głos zawodowca z jedynki.
Idziemy w stronę ich stołu. Chyba nam się udało. Jesteśmy chyba w sojuszu!
- Nazywam się Hennry - przedstawia się chłopak z jedynki - to jest trybutka z mojego dystryktu - Ally. A to Joe i Beth z dwójki - mówi nam Hennry.
- Ja jestem Mike, a to jest Lena - mówi za mnie Mike.
- Tak, chodzi o to, czy nie chcielibyście być z nami w sojuszu? - proponuje Joe.
- Jasne, czemu nie - mówię.
- Pewnie - dodaje Mike.
Jemy razem obiad, a przez reszte dnia spędzam czas na przemian z Ally, czasem z Beth. Pezy stoisku z nożami jestem z Hennry'm.
- Spółczuję ci - mówi.
- Nierozumiem.
- No wiesz, ty i Mike sie kochacie, a bierzecie udział w igrzysakch razem - mówi. - Kiedy rzucałem razem z nim oszczepem to mówił, że będzie cie chronił i takie tam - oznajmia Hennry.
- Wiem to
Odkładam noże do miski i odchodzę. Nie mam ochpty rozmawiać z nim o tym co się dzieje między mną a Mikiem. Po co on mu się zwierzał?
Jack jest z nas dumny, bo teraz jesteśmy zawodowcami. Drugiego dnia uczymy się rozpalać ognisko i różne inne rzeczy potrzebne do przetrwania.
Ostatniego dnia ćwiczeń po obiedzie wzywani jesteśmy na indywidualne pokazy. Każdy ma po 15 minut. Najpierw idzie chłopak z dystryktu, a potem dziewczyna. Denerwuje się trochę, ale muszę mysleć pozytywnie, tyle, że jak ostatnio tak pozytywnie myślałam, to chwilę później zostałam wylosowana na igrzyska.
- Mike Crawfoard - oznajmia głos dochodzący z głosników.
- Powodzenia, będzie dobrze - mówię
- Tobie też powodzenia.
Po około 15 minutach zostaje wezwana na salę.
- Lena Scotch - przedstawiam się.
Podchodzę do trójzębów. Rzucam dwoma, ląduja idelanie na środku serca kukły. Zawiązuje kilka węzłów. Rzucam nożami, każdy trafia w cel. Na sam koniec biorę do ręki topór. Ponieważ już każda kukła jest przez mnie nadziana, celuję w dzirę w ścianie. Trafima idealnie.
- Dziękujemy panno Scotch.
Daję symboliczny ukłon i wychodzę.
Kiedy jestem już na naszym pietrze w korytarzu nie ma nikogo, kto chciał by wiedzieć jak mi poszło, więc postanawiam udać się do pokoju. Kąpię się i przebieram w zwiewną niebieską sukienkę. Jestem tak zmęczona, że po chwili zasypiam.
Budzi mnie głośne pukanie do drzwi.
- Och zlituj się Lena, otwieraj. Kolacja, pośpiesz się! - krzyczy Jack.
Wstaję z łóżka i wędruję do jadlani.
- O! Nareszcie - mówi ponuro Jack.
- Przepraszam, byłam strasznie śpiąca.
Nie mam w ogóle apetytu. Jem bułkę z masłem i popijam herbatą. Kiedy reszta kończy posiłek, siadamy przed telewizorem i czekamy na program.
Później na ekranie pojawia się godło.
Hennry dostaje 10 punktów, a Ally 7, Joe i Beth zdobywają po 8 punktów. Po trybutce z trójki na ekranie pojawia się zdjęcia Mika. Dostaje on...10! To fantastyczny wynik. Ja chyba za bardzo nie powaliłam organizatorów swoim występem. Oby to był wsoki wynik.
Mój wynik to...
No, no bezczelna jesteś.... Jak moglas teraz skończyć, a już mnie tak wciągnęło.... ^^
OdpowiedzUsuń