piątek, 24 maja 2013

Rozdział III

Budzę się spocona i przestraszona. Powoli przypominam sobie, że jadę do Kapitolu i że śnił mi się koszmar.
-Coś złego śniło ci się przez całą noc - ozywa się Mike.
-Tak, wiem, przepraszam, pewnie nie zmrużyłeś oka przeze mnie
-Nie, jest okej, mi też śniły się koszmary, jak się wierciłaś, to chociaż budziłaś mnie ze snu.
Słyszymy jak Amelia puka do drzwi.
-Dzisiaj dojedziemy do Kapitolu. Ubierzcie się i chodźcie na śniadanie!-mówi wesele kobieta.
-Pójdę do siebie się przebrać-oznajmia Mike.
Wstaję, myję się. Prysznic jest bardzo dziwny. Ma ze 100 przycisków. Wciskam pierwszy lepszy. Czuję się, tak jakbym stała na letniej mrzawce, następnie piana oblewa moje ciało i włosy, pachnie truskawkami. Po umyciu się, staję na macie, która mnie suszy i rozplątuje włosy. Ubieram się w liliową koszulkę na ramiączka i obcisłe spodnie, zakładam buty ze sznuruwkami i wychdzę z pokoju. Wracam się, by wziąść perłę od Ashley, która położyłam wczoraj na stoliku. Chowam ją do kieszeni spodni. Wchodzę do jadalni. Na talerz nakładam sobie jajko, bułkę, a na deser zjadam budyń. 
Kiedy kończymy jeść, Jack zaczyna rozmowę.
-Dobrze, Mike, co potrawisz?-pyta Jack.
-Umiem posługiwać się trójzębem, dobrze idzie mi w walce wręcz, jako tako rzucam oszczepem.
-Dobrze, całkiem nieźle. Na treningach skup sie na zastawianiu sideł, rozpalaniu ogniska i rozpoznawaniu roslin. Rozwiń też umiejętniości rzucaniem nożami i podszkol się w tym, co już umiesz. A ty, Lena?-pyta Jack.
-Rzucam nożami, posługuję się toporem i posługiwać się trójzębem.
-Okej, na treningach ćwicz to co Mike. Musicie się przypodobać zawodowcą, wtedy wasze szanse wzrosną. 
Zaraz potem za oknem widzę Kapitol.Jest ogromny i kolorowy. Wysokie budynki i jakieś kolorowe stworzenia. Ach, no tak to Kapitoljańczycy. Wyglądają jak zmutowane zwierzęta. Mają wczepione w skórę kamienie, niektóży wyglądają jak koty. Wygladają śmiesznie. Chwilę później wjeżdżamy na peron. Ludzie, jeśli tak można ich nazwać, pokazują pociąg palcami, machają nam i przesyłają całusy. Teraz niby nas kochają, ale za 5 dni będą obstawiać, które z nas umrze pierwsze. Nienawidzę ich, a najbardziej nienawidzę prezydenta Snowa!
Prosto z pociągu idziemy do Salonu Odnowy. Tam przejdę całkowitą metamorfozę. Stylistka o imieniu Ursia obmywa mi ciało. Jej kolega-Toren, podaje jej różne płyny i te takie. Kobieta o imieniu-Doria zaczyna wyrywać mi z ciała wszystkie włosy. Szczypie mie straszliwie, ale powsztrzymuje się od wydawania jakichkolwiek dźwięków. Po kilku godzinach, kiedy nie mam już na sobie żadnych włosków i jestem nasmarowana kremami, Doria oznajmia, że czas, abym zobaczyła się z moim stylistą.
Po kilku minutach do pokoju wchodzi młody mężczyzna.
-Witaj, mam na imię Rason i będę twoim stylistą-mówi.
-Witaj-odpowiadam.
Rason zajmuje się naszym dystryktem od roku. Na poprzedniej paradzie trybutów, dzieciaki z czwórki ubrane były tylko w koronę i sieć rybacką. Ten strój niekoniecznie przypadł mi do gustu. 
-Twój strój będzie wyjątkowy-mówi.
Obym nie była przykryta siecią-myślę.
Rason wyjmuje z pokrowca stanik, który jest w kolorze niebieskim i wygląda jak fale na morzu. Dół mojego stroju to spódnica, podobna do góry od kostiumu, tyle że ma ciemniejszy odcień. 
-Na początku chciałem, abyś wystąpiła w ogonie zamiast tej spódnicy, ale pomyślałem, źe i tak dół będzie zakryty przez rydwan, a jeszcze być się przewróciła-oznajmia Rason- co o tym myślisz?-pyta.
-Jest piękne, będę wyglądać jak syrena-mówię z zachwytem.
Rason ubiera mnie w mój fantastyczny kostium. Moje proste jak druty włosy podkręca i zakłada na nie wianuszek z podwodnych kwiatów. Wyglądam pięknie. Robi mi lekki makijaż i oznajmia, że jestem gotwa.
Idę z Rasonem do stajni. Widzę Mika, ubranego w luźne brązowe spodni i niebieską koszulę. W ręku trzyma trójząb. Wygląda jak rybak.
-Pięknie wyglądasz-mówi.
-Dziękuje, ty też.
Wchodzimy na rydwan. Rusza powóz trybutów z jedynki. 
Denerwuję się. Mike obejmuje mnie i całuje w usta. 
Całe Panem to widzi, bo gdy kończy ten czuły gest jesteśmy już na placu.

1 komentarz:

  1. O rajusiu. Świetny rozdział. Bardzo sie ciesze, ze piszesz

    OdpowiedzUsuń